Właśnie wróciłam ze szkolnego Halloween. I powiem jedno - to była załamka. Niby potańczyłam sobie, pospiewałam, powydurniałam tańcząc szybki taniec z klasowym debilem, który, nawiasem mówiąc, jest całkiem spoko, kiedy mu nie odwala, ale przez cały czas patrzyłam na chłopaka w którym sie zakochałam, a który kocha moja przyjaciółkę. W sumie historia naszej (mojej) miłości jest dziwna i pokręcona: zakochałam sie w nim w 1 klasie podstawówki i to moje "zakochanie" utrzymywało sie aż do klasy 3. Objawiało się tym, że rzucałam w jego stronę ołówki a on mi je podawał. Ach ta podstwówkowa miłość - po prostu lol. Pózniej mi jakoś przeszło, na szczęście. A teraz BUM! i znowu! Cholera jasna, czemu ja go kocham? Nawet mnie coś dziwnego naszło, że napisałam takie dziwne coś, co jest bardzo dziwne, szczególnie jak na mnie O.o No ale napisałam i stwierdziłam, ze muszę sobie z tym jakoś poradzić, wiec to tu wstawiam. Aż sama się sobie dziwie, że to aż takie głębokie XD
Z dedykacją dla pewnego idioty, największego debila jakiego znam i (niestety) kocham <3 No i jeszcze kocham z nim gadać o piłkarskich butach ;*
Pomiędzy miłością a nienawiścią jest bardzo cienka granica. Każdego, kogo nienawidzisz, tak naprawdę kochasz, w głębi serca. Każdego, kogo kochałaś, jeśli on nie odwzajemni tej miłości, z czasem znienawidzisz. Jednak nigdy nie przestaniesz go kochać. Ja tak teraz mam. Kochałam cię, jednak widząc, jak ty patrzysz na inną, znienawidziłam cię. Byłam pewna, że cię nienawidzę. Tak pewna, jak pewna tego, że Messi jest najlepszym piłkarzem na świecie, a Ronaldo strzela tylko po to, aby zarobić na żel do włosów. Jednak teraz nie jestem pewna już niczego. Chyba nigdy nie przestałam cię kochać. Kocham cię i jednocześnie nienawidzę. Zdałam sobie sprawę dopiero dzisiaj, kiedy zobaczyłam cię z nią. To nie była ta, którą kochasz. Jej nie da się nie kochać, rozumiem cię. Ona rzuca na wszystkich wokół urok, który sprawia, że wszyscy ją kochają. Otacza ją niezwykła aura, która działa na wszystkich, a przedewszystkim na ciebie. Zdałam sobie sprawę, że uwielbiam się z tobą kłócić. Myślałam, że to dlatego, że lubię ci dogryzać, pokazywać, jakim głupkiem jesteś. Jednak prawda jest inna. Kocham się z tobą kłócić, ponieważ wtedy patrzysz mi głęboko w oczy. Masz wspaniałe oczy. Mogłabym wpatrywać się w nie godzinami, jednak one nie są przeznaczone dla mnie. Najbardziej boli mnie to, że ta, którą kochasz, nie kocha ciebie. Jednak tak chyba zawsze musi być. Ja kocham ciebie, ty mnie nie. Ty ją, a ona ciebie nie. To boli najbardziej, bo nie potrafisz ukryć swoich uczuć. Ja zresztą pewnie też nie. Pewnie (a raczej na pewno) nigdy ci tego nie wyślę, jednak może kiedyś się domyślisz, może jakaś potężna moc, pokaże ci to. Wiem, że jesteś głupkiem, jednym z największych idiotów, jakiego znam. Drugi rownież jest dla mnie bardzo ważny, to przyjaciel. Nie będę pisać z imienia, znasz go, pewnie domyślasz się, o kogo chodzi. Jednak oddalamy się od siebie, więc jest mi coraz trudniej z tym wytrzymać. Nie mogę powiedzieć o tym przyjaciółkom, to w jednej z nich się zakochałeś. Wyśmiałyby mnie. Często słyszysz, jak mówię o tobie złe rzeczy, jak ci dokuczam. Często mówię, że już nie wytrzymam, że zaraz strzelę w łeb tobie, albo sobie. Jednak w życiu bym tego nie zrobiła. Za bardzo cię kocham. Pisząc to, płaczę. Ty tego nie rozumiesz i nigdy nie zrozumiesz, ale jesteś dla mnie niezwykle ważny. Tak głupku, wstyd mi to przyznać, ale cię kocham. Wiem, że to największy błąd mojego życia, ale nie umiem panować nad emocjami. Chcę tylko, żebyś o tym pamiętał, nawet jeśli o tym nie wiesz...
Też tak mam, honey. Tylko, że ja się "zakochałam" w piątej klasie, na początku. Później były wakacje, a on odszedł. Po pół roku znowu zaczęłam o nim myśleć i tak mam do teraz. I właśnie idę do gimnazjum, tam, gdzie on chodzi. Pokręcone to c'nie?
OdpowiedzUsuń